W Obornikach wybuchł pożar hali produkcyjnej firmy FAM Cynkownia przy ulicy Kowanowskiej, a na miejscu od rana działało 40 zastępów straży pożarnej. Kolejne jednostki dojeżdżały do zdarzenia, bo ogień objął jedną halę produkcyjną i strażacy starali się nie dopuścić do rozprzestrzenienia się płomieni na pobliskie budynki.
Agata Kamińska przekazała, że w drodze była między innymi grupa chemiczna, a działania trwały bez przerwy. W komunikacie skierowanym do mieszkańców zaapelowano o zamknięcie okien w domach i niezbliżanie się do miejsca pożaru, by uniknąć zagrożenia dla zdrowia. Na ten moment nie było informacji o osobach rannych.
Skala zdarzenia była widoczna daleko poza samymi Obornikami. Dym dało się zauważyć także w Poznaniu, oddalonym o około 50 kilometrów, co pokazało, jak rozległy był pożar i jak szeroko oddziaływał na okolicę.
To właśnie ten zasięg sprawił, że służby traktowały sytuację jako pilną i rozwijały siły na miejscu wraz z napływem kolejnych zastępów. Najważniejsze wciąż pozostawało opanowanie jedynej objętej ogniem hali i ochrona sąsiednich obiektów przed zajęciem się ogniem.
